Skip to content

Esej

Czym jest opowieść terapeutyczna

Opowieść terapeutyczna to krótka alegoria, która niesie ranę, jakiej piszący albo słuchający nie umie jeszcze nazwać wprost: baśniowa na powierzchni, kliniczna w rdzeniu. Ten artykuł podaje definicję, kreśli granice między nią a formami pokrewnymi i pokazuje, po czym rozpoznać ją na pierwszy rzut oka.

Zaktualizowano sierpień 20264 min czytania

Opowieść terapeutyczna to terapia w jej najstarszym znaczeniu: krótka alegoria, zbudowana po to, żeby unieść trudność, o której piszący albo słuchający nie umie jeszcze mówić wprost. Bohater jest archetypem, miejsce akcji leży na granicy światów, wydarzenia są precyzyjne. Ta forma istnieje od stuleci.

Strona główna tej biblioteki ledwie szkicuje pojęcie. Ten artykuł definiuje je staranniej i wytycza granice na tyle dokładnie, żeby forma pozostała użyteczna.

Cztery testy

Opowieść jest terapeutyczna, gdy spełnia cztery warunki.

Po pierwsze, powierzchnia jest baśnią albo bajką. Bohater nie jest piszącym w przebraniu. Jest rzemieślnikiem, zwierzęciem, wędrowcem, kimś, kto czegoś strzeże. Akcja nie toczy się w warszawskiej kuchni w roku 2026, tylko w lesie, na wybrzeżu, w warsztacie na skraju miasteczka. Czytelniczka, która nie zna piszącego, i tak powinna od razu rozpoznać gatunek.

Po drugie, rana, którą opowieść niesie, jest prawdziwa. Baśniowa powierzchnia nie służy za dekorację. Każda opowieść w tym nurcie ma w środku konkretną trudność, a piszący nadał całości taki kształt, jakiego ta trudność potrzebowała. Opowieść napisana bez konkretnej rany to bajka. Opowieść napisana dla jednej, określonej rany, choćby żaden czytelnik nie wiedział której, to opowieść terapeutyczna.

Po trzecie, opowieść nie nazywa rany. Jeśli lisek jest samotny, a opowieść dopowiada, że „lisek był samotny tak, jak samotne bywają dzieci po rozwodzie rodziców”, czar pryska. Czytelnik dowiaduje się, co ma myśleć, a mechanizmy obronne, które baśniowa powierzchnia miała ominąć, włączają się jak na zawołanie. Uczciwiej jest zostawić liska liskiem, którego rodzice odeszli z nory i który nie może do niej wrócić. Czytelniczka potrzebująca tej opowieści wtedy ją znajdzie, a ta, której opowieść nie dotyczy, przeczyta historię o lisku.

Po czwarte, bohater coś z opowieści wynosi. Nie morał: trwałą zmianę w tym, jak odnosi się do tego, co się stało. Lisek, który odnajduje własny rytm. Hutnik szkła, który wreszcie mówi klientowi, do czego służy naczynie. Kartografka, która zaczyna nanosić na mapę miejsca, gdzie woda już wybaczyła lądowi. Bez tego etapu opowieść krąży wokół rany, zamiast poprowadzić ją dalej.

Opowieść, która spełnia wszystkie cztery warunki, jest opowieścią terapeutyczną. Do tej, która spełnia trzy, prawie zawsze warto wrócić i dopracować ten jeden brakujący.

Czym opowieść terapeutyczna nie jest

Forma ma bliskich krewnych, z którymi łatwo ją pomylić.

  • Pamiętnik. Pamiętnik opowiada, co przydarzyło się piszącej i kto przy tym był. Opowieść terapeutyczna tego wszystkiego sobie odmawia: piszący nie występuje w niej we własnej osobie. Rana w niej jest, nazwiska nie ma.
  • Historia rodzinna. Historia rodzinna zapisuje, kto, gdzie i kiedy. Opowieść terapeutyczna pomija nazwiska i miejsca. Obchodzi ją tylko kształt tego, co ktoś niesie.
  • Dziennik. Dziennik notuje, co osoba, która go prowadzi, przeżyła danego dnia. Opowieść terapeutyczna jest ukończona: ma początek, zwrot i zakończenie. Coś w niej drgnęło.
  • Biblioterapia. W biblioterapii czytelniczka dostaje historię napisaną przez kogoś innego i dobraną do jej sytuacji. Opowieść terapeutyczną zwykle opowiada albo pisze osoba, która jej potrzebuje, albo ktoś, kto tę osobę dobrze zna: rodzic, terapeutka.
  • Bajka z dopisanym morałem. Morał mówi wprost, co należy myśleć. Nowe znaczenie opowieści terapeutycznej pozostaje niedopowiedziane: czytelniczka je czuje, zanim umiałaby je nazwać. Jeśli odkłada opowieść ze zdaniem „morał był taki a taki”, opowieść nie spełniła zadania.

Długość i forma

Krótko. Większość publikowanych opowieści terapeutycznych liczy od czterystu do tysiąca pięciuset słów. To dość, żeby wprowadzić bohatera, miejsce akcji, metaforę-nośnik, zwrot i nowe znaczenie, a zarazem na tyle mało, że całość daje się przeczytać za jednym posiedzeniem albo opowiedzieć jednym tchem przy kuchennym stole.

Proza jest prosta, metafory nie piętrzą się jedna na drugiej. Jeden obraz-nośnik (lisek, latarnia morska, hutnik szkła, mapa, która oddycha) poniesie opowieść dalej niż trzy ozdobne.

Dwa przykłady z publicznej biblioteki

Na koniec dwie opowieści z publicznej kolekcji FamRoots, na których wszystkie cztery warunki widać jak na dłoni.

Mapa, która oddychała: kartografka dostaje pustą mapę, która nocami sama wypełnia się konturami gór, rzek i miejsc, których nikt nie nakreślił. Alegoria niesie ranę wewnętrznej pustki i przekonania, że krajobraz trzeba tworzyć świadomie. Nazwa rany nie pada ani razu. Zwrot przychodzi nocą, a nowe znaczenie rośnie samo.

Kula ze szkła, które pamięta: dziewczynka próbuje złożyć pękniętą szklaną kulę, ale złote i ciemne odłamki walczą ze sobą przy każdej próbie. Hutnik szkła ogrzewa je powoli, aż w pęknięciach wyrastają przezroczyste żyły. Rana i tu obywa się bez nazwy. Zwrot mieści się w geście hutnika, a nowe znaczenie rośnie w pęknięciach.

Obie opowieści są krótkie, niosą prawdziwą trudność pod baśniową powierzchnią, a ich bohaterki coś z nich wynoszą. Ta sama forma trafia do dorosłych i do dzieci, tylko na różną głębokość.

Jeśli pusta strona nie jest dla Ciebie

FamRoots napisze Ci terapeutyczną opowieść

Krótki wywiad pyta o Twoje życie, o trudność, którą niesiesz, i o to, w którą stronę opowieść ma sięgnąć. FamRoots pisze opowieść z Twoich odpowiedzi, w tej samej tradycji, co biblioteka, którą czytasz. Trzy opowieści są darmowe. Bez subskrypcji. Możesz też opowiedzieć lub napisać własną opowieść, mając w ręku tylko ściągę. Efekt będzie równie dobry.

https://healingtale.com/pl/co-to-jest-opowiesc-terapeutyczna© Healing Tale · wydrukowano
Czym jest opowieść terapeutyczna | Healingtale