Skip to content

Esej

Opowieść terapeutyczna a biblioterapia

Biblioterapia wręcza czytelnikowi gotową historię dobraną do jego trudności. Opowieść terapeutyczną częściej pisze albo opowiada osoba, która jej potrzebuje. Obie praktyki czerpią z tych samych badań, a rozchodzą się w codziennej pracy. Ten tekst kreśli między nimi uczciwą granicę.

Zaktualizowano sierpień 20264 min czytania

Czytelnicy wciąż mylą ze sobą te dwie praktyki. Obie zaprzęgają opowieść terapeutyczną do pracy klinicznej: opierają się na tych samych badaniach, wyrastają z tej samej klinicznej intuicji i trafiają na te same listy lektur. A jednak to nie to samo rzemiosło.

Biblioterapia w skrócie

Biblioterapia to kliniczna praca z lekturą, prawie zawsze z gotowym tekstem, który napisał ktoś inny niż czytelnik, dobranym do konkretnej trudności. Terapeutka wręcza powieść klientce w żałobie. Pielęgniarka na oddziale dziecięcym podsuwa małemu pacjentowi książkę obrazkową o dziecku, które leżało w szpitalu i wróciło do domu. Poradnik o depresji uzupełnia sesje terapii poznawczo-behawioralnej.

Biblioterapia działa przez identyfikację. Czytelniczka spotyka w książce bohaterkę, której doświadczenie przypomina jej własne. Widzi, że bohaterka nie została z tym sama, i przejmuje część jej sposobów radzenia sobie. Najmocniejsze dowody dotyczą łagodnej i umiarkowanej depresji u dorosłych (Cuijpers i in., 2010, a po nich kolejne metaanalizy) oraz pracy z lękiem i traumą u dzieci w wieku szkolnym.

Opowieść terapeutyczna w skrócie

Opowieść terapeutyczną zwykle pisze albo opowiada sama osoba, która jej potrzebuje. Czasem robi to ktoś bliski (rodzic, terapeutka, partner), kto zna tę osobę na tyle dobrze, żeby dobrać właściwy nośnik. Taka historia jest krótka, alegoryczna i powstaje z myślą o tej jednej ranie.

Tu w miejsce identyfikacji wchodzi eksternalizacja. Piszący albo opowiadający przenosi ranę na lisa, hutnika szkła, kartografkę i pracuje z nią z dystansu, jakiego nie daje nazywanie rzeczy po imieniu.

Co łączy obie praktyki

  • Obie wyrastają z tego samego ustalenia: opowieść o trafnym kształcie dociera do uczuć, przed którymi bronimy się, gdy ktoś nazwie je wprost.
  • Obie od dawna towarzyszą dzieciom, a od niedawna coraz częściej dorosłym.
  • Obie należą do szerszej rodziny metod klinicznych zbudowanych wokół narracji.
  • Obie są najsłabsze wtedy, gdy mają działać w pojedynkę: przy ostrej traumie albo w trwającym kryzysie psychicznym.

Co je różni

  • Autorstwo. Autorem tekstu w biblioterapii jest zawsze ktoś inny niż czytelnik. Opowieść terapeutyczną zwykle pisze sama osoba, której dotyczy, albo tworzy ją razem z przewodnikiem, który tę osobę zna.
  • Konkretność. Książka biblioterapeutyczna pochodzi z półki, na której stoi wiele podobnych. Opowieść terapeutyczna powstaje dla tej jednej sytuacji, z którą piszący się mierzy.
  • Dawka i powtórzenia. Do tekstu biblioterapeutycznego czytelnik może wracać wiele razy. Osoba, która opowieści terapeutycznej potrzebowała najbardziej, wraca do niej zwykle tylko kilka razy; samo pisanie jest już częścią dawki.
  • Gęstość metafory. Książki biblioterapeutyczne są często realistyczne albo tylko lekko zbeletryzowane. Opowieść terapeutyczna jest alegoryczna z założenia: rana występuje w przebraniu, nie pod własnym imieniem.
  • Rejestr kliniczny. Biblioterapia dorobiła się obszerniejszych badań nad skutecznością, zwłaszcza nad efektami samej lektury. W pisaniu opowieściom terapeutycznym bliżej do bajkoterapii (Molicka), kreatywnej biblioterapii (Pardeck; Hynes i Hynes-Berry) i metafory ericksonowskiej (Rosen; Battino); opisów przypadków jest tu więcej niż badań kontrolowanych.

Co z tego wynika w praktyce

Jeśli jesteś:

  • Osobą, która nosi w sobie konkretną ranę. Opowieść terapeutyczna, którą napiszesz albo opowiesz sobie, zwykle da Ci więcej niż książka biblioterapeutyczna zdjęta z półki, bo jest Twoja.
  • Rodzicem dziecka w trudnym rozdziale. Pomoże jedno i drugie. Opowieść, którą napiszesz z myślą o swoim dziecku, działa jednak inaczej niż wydana książka obrazkowa o dziecku, które straciło psa. Oba narzędzia są pełnoprawne i żadne nie zastąpi drugiego.
  • Terapeutką. Biblioterapia to uzupełnienie o potwierdzonej skuteczności, jeśli znasz klienta, a tekst pasuje. Opowieści terapeutyczne (albo ćwiczenia z ich pisania) należą do repertuaru kreatywnej biblioterapii i metafory ericksonowskiej; poprowadzisz je w sesji albo zadasz do domu. Terapeutom narracyjnym forma może się przydać w pracy nad eksternalizacją między sesjami.
  • Piszącą, która bada formę. Czytaj tych autorów razem: Molicką o bajkoterapii, Pardecka oraz Hynes i Hynes-Berry o kreatywnej biblioterapii, Rosena i Battino o metaforze ericksonowskiej dla piszących. Bettelheim oraz White z Epstonem opisują pokrewne pola, z których forma czerpie kontekst. Rozmowy o warsztacie łączą te nurty mocniej, niż sugerują ich odrębne słowniki.

Jedna uczciwa przestroga

Samodzielnie napisana opowieść terapeutyczna o świeżej albo przytłaczającej ranie potrafi zalać piszącego emocjami. Badania Pennebakera nad pisaniem ekspresywnym przyniosły niejednoznaczne wyniki: część uczestników czuła się najpierw gorzej, a dopiero potem lepiej. Dotyczy to opowieści terapeutycznych tak samo jak prowadzenia dziennika.

Zadbaj o kontener: terapeutę, grupę pisarską, przyjaciela, który wie, jak poprowadzić rozmowę po lekturze. Opowieść pisana w samotności o traumie wciąż zapisanej w ciele nie pomaga sama z siebie. Forma nadaje przeżyciu kształt, a kontener mieści to, co ten kształt wydobywa na powierzchnię.

Jeśli pusta strona nie jest dla Ciebie

FamRoots napisze Ci terapeutyczną opowieść

Krótki wywiad pyta o Twoje życie, o trudność, którą niesiesz, i o to, w którą stronę opowieść ma sięgnąć. FamRoots pisze opowieść z Twoich odpowiedzi, w tej samej tradycji, co biblioteka, którą czytasz. Trzy opowieści są darmowe. Bez subskrypcji. Możesz też opowiedzieć lub napisać własną opowieść, mając w ręku tylko ściągę. Efekt będzie równie dobry.

https://healingtale.com/pl/opowiesc-terapeutyczna-a-biblioterapia© Healing Tale · wydrukowano
Opowieść terapeutyczna a biblioterapia | Healingtale