Skip to content

Esej

Dlaczego rodzinne opowieści znaczą więcej, niż sądzi większość rodzin

To, o czym Twoja babcia nie mówiła, często wciąż jest obecne w domu. Mark Wolynn, Bessel van der Kolk i badania nad dziedziczeniem międzypokoleniowym różnymi drogami dochodzą do tego samego wniosku: rodzina, która opowiada swoje historie, także te trudne, niesie mniej tego, co boli, i więcej tego, co ją scala.

Zaktualizowano sierpień 20263 min czytania

Większość rodzin nosi w sobie więcej, niż mówi. Dziadek, który nigdy nie opowiadał o wojnie. Ciotka, którą wszyscy nazywali „trudną”, choć nikt nie wyjaśniał dlaczego. Dekada, która zniknęła z rozmów, bo nikt nie wiedział, jak o nią zapytać. Milczenie nie jest neutralne. Ono też jest dziedzictwem.

Ten artykuł zbiera to, co badacze ustalili o rodzinnym milczeniu i o rodzinnym opowiadaniu, i pokazuje, dlaczego opowieściom terapeutycznym, którym poświęcona jest ta biblioteka, blisko do jednego i drugiego.

Co badania mówią o dziedziczeniu

Mark Wolynn w To się nie zaczęło od ciebie (2016) stawia tezę, że traumy, których pierwsze pokolenie nie umiało nazwać, często wracają w następnym: jako lęk, kompulsje, niewyjaśniona choroba albo wzorce w relacjach, dla których trudno o inne wytłumaczenie. W pracy klinicznej Wolynn czerpie z ustawień rodzinnych Berta Hellingera i z pokrewnych badań nad epigenetycznymi śladami stresu przodków (Yehuda i in.). O przyczynach pisze pewniej, niż pozwalają dzisiejsze dowody, ale sam wzorzec nie jest zmyślony.

Bessel van der Kolk w Strachu ucieleśnionym (2014) zbiera w całość szerszą literaturę o traumie: to, czego człowiek nie przepracował, odzywa się w ciele, w sposobie wchodzenia w relacje i w tym, jak cała rodzina układa swoje życie. Rodzina, która dźwigała traumę czterdzieści lat temu, może do dziś porządkować teraźniejszość wokół niej.

Dan McAdams (Northwestern) o narracyjnej tożsamości rodziny: dzieci, które umieją spójnie opowiedzieć historię swojej rodziny, razem z trudnymi rozdziałami, wypadają lepiej w badaniach odporności, samoregulacji i zdrowia psychicznego. Badanie „Do you know?” (Marshall McDonald) przyniosło zestaw dwudziestu pytań; dzieci, które znały na nie odpowiedzi, radziły sobie lepiej pod wieloma względami w okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości.

Te źródła, każde na swój sposób, mówią jedno. Rodzina, która zna swoje opowieści i opowiada je, kiedy przychodzi na to pora, niesie mniej tego, co boli, i więcej tego, co ją scala.

Dwa rodzaje rodzinnej opowieści

Większość tekstów na ten temat prześlizguje się nad jednym przydatnym rozróżnieniem.

Zapis historyczny. Kto i kiedy wyemigrował, który z dziadków walczył na której wojnie, dlaczego rodzina zmieniła nazwisko w 1947 roku. To jest historia rodziny. Zajmują się nią inne narzędzia: genealogie, genogramy, archiwa historii mówionej.

Ciężar emocjonalny. To, co rodzina dźwigała przez te wydarzenia. To, o czym nikt nie mówił. To, co dziecko chłonęło, choć nikt mu nic nie powiedział. O tym piszą Wolynn i van der Kolk; z tym pracuje opowieść terapeutyczna.

Rola opowieści terapeutycznej

Opowieść terapeutyczna nie dokumentuje dziejów rodziny. Niesie jeden konkretny wzorzec, który ten, kto opowiada albo pisze, rozpoznaje w sobie jako dziedzictwo. Kobieta, której babcia ze strony matki straciła dziecko pięćdziesiąt lat temu, pisze opowieść o kartografce pływów. W opowieści nie pada ani jedno słowo o utraconym dziecku. Jest w niej za to żałoba, która dotąd, przez całe jej życie, szukała innego ujścia.

W tym miejscu artykuł najbliżej styka się z resztą biblioteki. W rodzinie, która rozmawia, historie wychodzą na wierzch. Niektóre chcą stać się spisaną opowieścią. Większość woli zostać przy stole: opowiedziana na głos, może powtórzona, z czasem oswojona.

Co rodzina może zrobić

  • Rozmawiaj przy stole. Zrób z rozmowy stały zwyczaj: czterdzieści minut w niedzielę, bez wygranych i przegranych.
  • Zapytaj rodzica albo dziadka o rzeczy, o które nigdy nie zdarzyło Ci się zapytać. Nie zbierasz danych do kroniki. Poznajesz głębiej kogoś, kogo znasz całe życie.
  • Napisz opowieść, jeśli któraś się o to prosi. Kiedy jakiś wzorzec wraca w rozmowach raz za razem, opowieść terapeutyczna jest jednym ze sposobów, żeby nadać mu kształt.
  • Pozwól milczeniu trwać, kiedy tego potrzebuje. Nie każda rodzinna historia jest gotowa, żeby ją opowiedzieć jeszcze w tym tygodniu. Niektóre rany potrzebują więcej czasu. Rozmowa wymuszona ponad to, co rodzina potrafi unieść, szkodzi, zamiast leczyć.

Uczciwe zastrzeżenie

Badania nad dziedziczeniem międzypokoleniowym są młode, a część ich ustaleń budzi spory. W sprawie epigenetycznego dziedziczenia konkretnych traum u ludzi nauka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Najważniejszy dla tego artykułu jest jednak obraz kliniczny: rodziny niosą to, czego nikt nie przepracował. Ten obraz ma oparcie w szerszym dorobku, który stoi na pewniejszym gruncie: w teorii systemów rodzinnych, w badaniach nad tożsamością narracyjną i nad przywiązaniem.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, sięgnij po źródła. Nie czekaj jednak, aż nauka rozstrzygnie wszystko do końca; swoje rodzinne historie możesz zacząć opowiadać przy kuchennym stole już dziś.

Jeśli pusta strona nie jest dla Ciebie

FamRoots napisze Ci terapeutyczną opowieść

Krótki wywiad pyta o Twoje życie, o trudność, którą niesiesz, i o to, w którą stronę opowieść ma sięgnąć. FamRoots pisze opowieść z Twoich odpowiedzi, w tej samej tradycji, co biblioteka, którą czytasz. Trzy opowieści są darmowe. Bez subskrypcji. Możesz też opowiedzieć lub napisać własną opowieść, mając w ręku tylko ściągę. Efekt będzie równie dobry.

https://healingtale.com/pl/dlaczego-rodzinne-opowiesci-maja-znaczenie© Healing Tale · wydrukowano
Dlaczego rodzinne opowieści znaczą więcej, niż sądzi większość rodzin | Healingtale