Skip to content

Esej

Dwie drogi do opowieści terapeutycznej

Do opowieści terapeutycznej prowadzą dwie drogi: możesz napisać własną albo przyjąć cudzą. Każda ma własny nurt kliniczny, własny mechanizm, własne mocne strony i własne granice. Żadna nie jest lepsza. To różne drzwi do tego samego pokoju.

Zaktualizowano sierpień 20268 min czytania

Opowieść terapeutyczna przychodzi jedną z dwóch dróg. Piszesz ją albo ktoś Ci ją daje. Pierwsza droga uczy rzemiosła, druga omija obronę. Obie są stare i obie poparte dowodami klinicznymi. Wybór zależy od chwili, od rany i od tego, czego od opowieści potrzebuje ten, kto ją niesie.

Ten artykuł kładzie obie drogi obok siebie, żeby wybór stał się czytelny.

Droga pierwsza. Napisz własną

Piszący (czasem rodzic dla dziecka, czasem dorosły dla siebie) wybiera nośnik, wpisuje eksternalizację w konstrukcję opowieści, znajduje punkt zwrotny i pozwala nowemu znaczeniu osiąść. Część pracy terapeutycznej wykonuje już samo pisanie.

Rodowód

Ta droga wyrasta z trzech nurtów klinicznych, w których pacjent albo ktoś z rodziny sam buduje opowieść, zamiast ją przyjąć.

  • Biblioterapia kreatywna i interaktywna. Using Books in Clinical Social Work Practice Pardecka (1998) oraz Biblio/Poetry Therapy: The Interactive Process Hynes i Hynes-Berry (1986) opisują gałąź biblioterapii, w której klient pisze albo współpisze, a nie tylko czyta. Opowieściom terapeutycznym najbliżej właśnie do tego interaktywnego ujęcia.
  • Polska bajkoterapia. Bajkoterapia Marii Molickiej (2002) skodyfikowała kliniczny nurt pisania opowieści terapeutycznych, głównie dla dzieci. Pedagodzy, psychologowie szkolni i rodzice piszą opowieści dopasowane do konkretnego dziecka i konkretnej trudności. Tej formy uczą polskie programy szkoleniowe, a badania jej skuteczności ukazują się w literaturze psychologii szkolnej.
  • Metafora ericksonowska stosowana wobec siebie. Milton Erickson oparł dużą część swojego nauczania na metaforze szytej na miarę osoby siedzącej naprzeciw. My Voice Will Go With You (Rosen, 1982) i Metaphoria Battina (2002) rozszerzają tę pracę na przypadki, w których człowiek buduje metaforę dla samego siebie, zamiast przyjąć ją od klinicysty.

Terapia narracyjna (Michael White, David Epston) jest pokrewną praktyką dla dorosłych. To ona nazwała eksternalizację jako odrębny zabieg terapeutyczny, a opowieść terapeutyczna wbudowuje ten zabieg wprost w swoją konstrukcję. Sama terapia narracyjna jest jednak rozmową, w której klient wspólnie z terapeutą opowiada swoje życie na nowo; pisania alegorycznych opowieści nie uczy. Opowieść terapeutyczna zapożycza z niej pojęcie, nie praktykę.

Mechanizm

Piszący sam decyduje, jak ubrać ranę. Żałoba staje się rzeką, która nie chce zamarznąć. Dziecięcy lęk przed szpitalem wraca jako mały niedźwiedź na polanie, wśród drzew, które nie stoją w miejscu. Sam wybór nośnika wyprowadza już ranę z piszącego na zewnątrz, na powierzchnię, na której można pracować. Konstrukcja opowieści już jej stamtąd nie wypuszcza.

Do pracy wystarczy notatnik. Wielu piszącym niczego więcej nie trzeba.

Mocne strony

  • Piszący uczy się formy. Druga opowieść przychodzi szybciej i celniej niż pierwsza.
  • Opowieść trafia dokładnie w sytuację, bo nikt nie zna jej lepiej niż piszący.
  • Samo pisanie jest częścią terapii. Decyzje o nośniku, o zwrocie i o nowym znaczeniu są decyzjami klinicznymi, niezależnie od tego, czy piszący zdaje sobie z tego sprawę.

Kiedy pasuje

Rodzic, który zna swoje dziecko i chce opowieścią na dobranoc towarzyszyć mu w trudnym rozdziale. Dorosły, który niesie lżejsze rodzinne dziedzictwo, rozumie swój wieloletni wzorzec albo chce nadać skończony kształt rozdziałowi przepracowywanemu od dłuższego czasu. Terapeutka, która chce nauczyć klienta formy i zadać pisanie jako pracę domową.

Ograniczenia

Pierwsza opowieść o ranie, która wciąż boli, potrafi przytłoczyć piszącego; badania Pennebakera nad pisaniem ekspresywnym opisują ten sam przejściowy spadek nastroju. Pisanie w pojedynkę, w środku kryzysu, rzadko jest dobrym wyborem. Piszącemu potrzebny jest kontener: terapeutka, grupa pisarska albo przyjaciel, który potem umie wysłuchać. Pusta kartka nie nadaje się na ostry kryzys.

Droga druga. Przyjmij opowieść

Opowieść układa ktoś inny, Ty ją przyjmujesz. Ciężar tworzenia bierze na siebie dający. Praca odbiorcy polega na tym, żeby wpuścić opowieść do środka.

Rodowód

Ta droga również ma więcej niż jedno źródło. Wspólny mianownik: metafora przychodzi gotowa, odbiorca jej nie buduje.

  • Ericksonowska sugestia pośrednia. Kliniczna sława Ericksona opiera się po części na opowieściach nauczających, które opowiadał pacjentom; metafora przemyca w nich pracę obok świadomego oporu. Standardowym wprowadzeniem jest Uncommon Therapy (Haley, 1973). Odbiorca nie musi wiedzieć, jak opowieść działa, żeby zadziałała.
  • Opowieści nauczające tradycji ustnych. Sufickie opowieści nauczające, zachodnioafrykańskie opowieści griotów, cykle opowieści społeczności rdzennych i słowiańskie bajki ludowe przychodziły do słuchacza już skończone. Rzemiosło nauczyciela polegało na tym, żeby wybrać właściwą opowieść dla tego słuchacza i tej chwili. Artykuł Opowieści w różnych kulturach opisuje te tradycje i ich protokoły dokładniej.
  • Biblioterapia pediatryczna. Rodzic albo terapeutka daje dziecku wydaną książkę obrazkową dobraną do jego sytuacji. Dziecko czyta samo albo słucha. Książka zaczyna pracę, do której rozmowa nie umiała jeszcze dojść. Skuteczność u dorosłych dokumentują Cuijpers i in. (2010), u dzieci literatura biblioterapii pediatrycznej.
  • Polska bajkoterapia, tym razem czytana. Polscy rodzice, pedagodzy i psychologowie szkolni sięgają też po gotowe opowieści i czytają je na głos, zamiast pisać własne. Antologia Bajki terapeutyczne Molickiej (1999) zbiera teksty do tego użytku, każdy dobrany do konkretnej trudności: ciemności, szpitala, rozstania, nowego rodzeństwa. Nurt kliniczny jest ten sam, co na pierwszej drodze; zmienia się tylko rola dorosłego, z autora na czytelnika.
  • Bruno Bettelheim o baśniach. W Cudownych i pożytecznych (1976) Bettelheim dowodzi, że baśnie pozwalają dziecku spotkać lęk i agresję z dystansu, na jaki przystaje świadomy umysł. Krytycy podważyli część jego szczegółowych twierdzeń; szersza teza się obroniła. Przyjęta baśń działa na słuchacza bez względu na to, czy ten się stara.

Mechanizm

Metaforę wybrał ktoś inny. Odbiorca nie staje przed pytaniem, jak ubrać ranę w alegorię. Jego obrony nie zdążą niczego z nośnikiem wynegocjować, bo nośnik już czeka na miejscu. Opowieść przychodzi gotowa i przynosi ze sobą to uczucie, pod które ją zbudowano.

Narzędzia

  • Terapeutka pracująca z opowieścią. Wyszkolona klinicystka (terapeutka narracyjna, ericksonowska, somatyczna albo psycholożka dziecięca po szkoleniu z bajkoterapii), która opowiada, pisze albo dobiera opowieści dla konkretnego klienta. To najmocniejsza forma drugiej drogi, zdolna udźwignąć najcięższy materiał.
  • Wydane zbiory. Komentarze Bettelheima, Brevi storie per l'anima Ferrera, antologie bajkoterapeutyczne Molickiej, zbiory sufickich opowieści nauczających Idriesa Shaha, opowieści tradycyjne spisywane przez członków rdzennych społeczności. Czytelniczka wybiera opowieść; czasem to opowieść wybiera czytelniczkę.
  • Warsztaty tradycji ustnej. Kręgi opowieści, terminowanie u griota, warsztaty osadzone w żywej tradycji. Terapii nie zastąpią; dają za to inną relację z przyjmowaną opowieścią.
  • Generowanie opowieści z pomocą AI. Kategoria narzędzi, w których z rozmowy o odbiorcy i jego sytuacji powstaje opowieść dopasowana do jednego i drugiego. FamRoots jest jedną z opcji w tej kategorii; należą do niej też ogólne narzędzia AI do pisania, używane z rozwagą. Kategoria jest młoda, a literatura praktyczna skąpa. Traktuj takie opowieści równie ostrożnie jak książkę, którą wybrał dla Ciebie ktoś obcy.
  • Przyjaciel albo ktoś z rodziny, kto opowie Ci historię. Najstarsza forma. Babcia przy kuchennym stole. Często najcelniejsza, bo dający zna odbiorcę w szczegółach, których żaden klinicysta nigdy nie pozna.

Mocne strony

  • Omija opór, który na pierwszej drodze potrafi obudzić pusta kartka. Odbiorca nie musi wiedzieć, jak opowieść działa.
  • Pomaga, gdy odbiorca nie ma jeszcze języka na to, co niesie. Dziecko nie napisze opowieści, którą może dla niego napisać rodzic; dorosły w świeżej żałobie często też nie znajduje słów.
  • Doświadczenie dającego niesie opowieść tam, dokąd umiejętności odbiorcy jeszcze nie sięgają.

Kiedy pasuje

Dziecko, którego rodzice się rozstają i któremu opowieść jest potrzebna jeszcze dziś wieczorem. Dorosły stojący przed materiałem, który jego świadomy umysł od dawna okrąża z daleka. Każdy, kto woli opowieść spotkać, niż ją budować. Często to właściwy pierwszy kontakt z formą, zanim pierwsza droga stanie się możliwa.

Ograniczenia

O wartości opowieści przesądza to, jak trafnie dający odczytał odbiorcę. Opowieść źle dobrana jest w najlepszym razie obojętna, a w najgorszym oddala: odbiorca słyszy historię, która miała być dla niego, i czuje, że nie jest. Generowanie z pomocą AI zależy przy tym mocno od jakości rozmowy wstępnej i modelu, który za nią stoi; płytka rozmowa daje płytką opowieść. Przyjęte opowieści nie uczą też formy. Kto chce pisać własne, prędzej czy później będzie potrzebować pierwszej drogi.

Kiedy wybrać którą

Algorytmu nie ma. Jest za to krótka lista wzorców, do których literatura i praktyka kliniczna stale wracają.

  • Rana jest świeża, a odbiorca nie ma jeszcze na nią języka. Najpierw druga droga, pierwsza później.
  • Piszący zna sytuację w szczegółach i chce zatrzymać ją we własnych rękach. Pierwsza droga.
  • Rodzic ma dziecko, które właśnie dziś przez coś przechodzi. Jedna albo druga, zależnie od tego, czy rodzic czuje się na siłach pisać, czy woli sięgnąć po opowieść już napisaną.
  • Terapeutka chce nauczyć klienta formy. Pierwsza droga, z klinicystką jako kontenerem.
  • Odbiorca chce dotrzeć do materiału, do którego świadome podejście nie sięga. Druga droga.
  • Często obie. Wielu z tych, którzy dziś piszą własne opowieści, zaczynało od przyjęcia cudzej.

Obie drogi są pełnoprawne

Ta biblioteka nie ustawia dwóch dróg w hierarchii; służy obu. Artykuły o formie uczą piszących na pierwszej drodze, strona o nauce i strony kulturowe dają kontekst przyjmującym na drugiej.

Podział na piszących i odbiorców jest na tej stronie rusztowaniem redakcyjnym: ma Ci pomóc zdecydować, co zrobić dziś wieczorem. Nurty źródłowe tak swojej pracy nie dzielą. Bajkoterapia Molickiej i anglojęzyczna literatura biblioterapii (Hynes i Hynes-Berry, Pardeck) traktują pisanie i przyjmowanie jako kontinuum wewnątrz jednej praktyki; polska psycholożka szkolna potrafi rano napisać opowieść dla jednego dziecka, a po południu przeczytać innemu tekst z antologii Molickiej. Literatura źródłowa ma zresztą własną typologię, poprowadzoną w poprzek naszej: Hynes i Hynes-Berry dzielą pracę wokół wybranego tekstu na tryb receptywny i interaktywny. Nasz podział jest kompasem dla czytelnika; tamten porządkuje literaturę.

Odkąd istnieją opowieści, jedni je piszą, a inni przyjmują. Wybierz drzwi, które otwierają się w Twojej sytuacji; jedne i drugie prowadzą do tego samego pokoju.

Czytaj dalej

Trzy eseje fundamentalne rozwijają przypadki, które ten artykuł tylko wskazuje:

Tradycje kulturowe związane z przyjmowaniem, razem z ich protokołami, opisuje zestaw opowieści w różnych kulturach. Cztery etapy formy, przydatne na obu drogach, znajdziesz w artykule jak działa opowieść terapeutyczna.

Jeśli pusta strona nie jest dla Ciebie

FamRoots napisze Ci terapeutyczną opowieść

Krótki wywiad pyta o Twoje życie, o trudność, którą niesiesz, i o to, w którą stronę opowieść ma sięgnąć. FamRoots pisze opowieść z Twoich odpowiedzi, w tej samej tradycji, co biblioteka, którą czytasz. Trzy opowieści są darmowe. Bez subskrypcji. Możesz też opowiedzieć lub napisać własną opowieść, mając w ręku tylko ściągę. Efekt będzie równie dobry.

https://healingtale.com/pl/dwie-drogi© Healing Tale · wydrukowano
Dwie drogi do opowieści terapeutycznej | Healingtale